Najpierw miały być białe róże, ale zlałyby się z suknią. Następnie przyszła era pastelowych róży, ale nie podkreślały mojego szalonego charakteru. Wybór kwiatów na ślub nie jest niestety tak prosty jak wydawało mi się na początku, dlatego chciałabym podziękować mojemu osobistemu doradcy florystycznemu - Gosi. Bez Ciebie prawdopodobnie poszłabym do ślubu z różą zakupioną w pobliskiej kwiaciarni w zębach.
Bukiet ślubny
Bukiet druhny
Świadkowa została wyposażona w mały bukiecik, który był złożony z dwóch kwiatków użytych w moim bukiecie - jednej róży i jednego goździka. Ogonki kwiatów były oplecione srebrną wstążką i ozdobione perełkami.
Kwiaty na stole
Ozdabianie stołów zostawiliśmy restauracji. Zależało nam tylko na czerwonych kwiatach w niezbyt dominującej formie. Nie zawiedliśmy się - powitały nas czerwone tulipany w kwadratowych kieliszkach z perełkami na dnie.
Ozdobienie samochodu
Postanowiliśmy zrezygnować z wypożyczania luksusowej fury i wykorzystać to co mamy na stanie. Jakoś nie przemawiały do nas też wystrojone balonami i serpentynami ślubne samochody. Co więcej, chcieliśmy zrezygnować z jakichkolwiek ozdób. Niestety, chwilę przed ślubem właścicielka samochodu, prywatnie moja mama wjeżdżała na autostradę - rozejrzała się oczywiście w prawo i w lewo czy może włączyć się do ruchu. Nie zadała sobie jednak trudu żeby sprawdzić, czy samochód przed nią podziela ten pomysł i uprzejmie przepchnęła go na środek drogi, łamiąc przy tym zderzak i rysując maskę. Równie jak ona zdziwiony był kierowca samochodu z przodu - kapitan żeglugi śródlądowej. Wiadomo, jak już się pukać, to nie z byle kim. Naprawa niewychodziła w grę, więc postawiliśmy na maskowanie. Asymetryczna dekoracja ze sztucznych, czerwonych róż jakoś wplotła się w motyw śluby i pomogła ukryć mankamenty samochodu.











