piątek, 10 stycznia 2014

As


Pośladki i brzuch to chyba najchętniej ćwiczone przeze mnie partie ciała. Przyczyną tego jest fakt, że każdy lubi robić takie samo wrażenie z obu stron, zwłaszcza jak ktoś się za nami obróci. Przedstawiam kilka ćwiczeń które znam, lubię, robię i gwarantuję że są skuteczne.


Ćwiczenie 1
 Uklęknij i oprzyj dłonie na podłodze, dokładnie pod barkami. Napnij pośladek i unieś ugiętą lewą nogę tak, aby stopą celować w sufit. Wytrzymaj chwilę i opuść nogę (ale nie opieraj kolana na podłodze). Staraj się nie kołysać biodrami. Powtórz 10–12 razy najpierw jedną, potem drugą nogą.

 Ćwiczenie 2
Stań w szerokim rozkroku, palce stóp skieruj na zewnątrz. Chwyć ciężarek (lub 1,5-litrową butelkę z wodą) w obie dłonie i unieś ręce nad głową. Napnij mięśnie brzucha i pośladków. Zrób przysiad i jednocześnie ugnij ręce, opuszczając ciężarek za głowę. Wytrzymaj 3 sekundy i wróć do pozycji wyjściowej. Powtórz 10–12 razy.

Ponadczasowo i od wielu lat wielbię i wychwalam trening na pośladki mel-b. Jest dość lekki, więc może być wykonywany nawet codziennie. A niema lepszego sposobu na dobry sen, niż szybki wieczorny trening. Pierwsze efekty widziałam już po 2tygodniach ćwiczeń.

  Życzę miłego wylewania potu

czwartek, 9 stycznia 2014

EatFit



 Ostatnio został niekwestionowanym królem mojej kuchni i nic nie wskazuje na zdetronizowanie. Mój słodki batat! 

Składniki:

  • 1 batat (wystarczy na obiad dla 2 osób uprawiających intensywny wysiłek fizyczny)
  • 4 sznycle z indyka
  • sałata lodowa 
  • pomidory
  • kiełki z rzodkiewki 

Do marynaty:

  • 1-2 łyżki oliwy z oliwek ,
  • 1-2 łyżeczki curry,
  • 1-2 łyżeczki słodkiej papryki,
  • 1-2 łyżeczki ziół prowansalskich
Do sosu:
  • 2 fileciki anchois w oleju
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 1 czubata łyżka majonezu
  • 3 łyżki gęstej śmietany 12%
  • 1 łyżka drobno startego parmezanu
  • świeżo zmielony czarny pieprz 
 Przepis:

  • Bataty myjemy (ja nie obieram) i kroimy na paski jak frytki, następnie wkładamy do brytfanki. Posypujemy przyprawami, polewamy oliwą  i mieszamy ręką. smażymy bez oleju na patelni  około 20 - 30 minut(mały płomień.
  • Sznycle z indyka mieszamy z tą samą marynatą i odkładamy do lodówki na 10-20 min.
    Na ostatnie 10 min smażenia frytek dodajemy sznycle i smażymy po 5min z każdej strony.
  • Sałatę rwiemy na małe części, pomidory kroimy w ćwiartki. Całość polewamy sosem
    i dodajemy kiełki 

Bon Appetit

środa, 8 stycznia 2014

Co mnie kręci 3


Spowiedź królika doświadczalnego część kolejna 

1. Twarz

Jeżeli chodzi o przyczyny trądziku występującego na mojej skórze widzę dwie - jedna to woda w stołecznych kranach, która odrobinę odbiega od krajobrazu reklamy "Cisowianki" , druga to fakt, że moja skóra mnie nienawidzi. Ostatnio znalazłam receptę na oba problemy!

  • Avene, Lotion Nettoyante Pour Peaux Intolerantes - żel do mycia twarzy bez użycia wody. Czyli niweluje to o co najbardziej mi chodzi - wodę z kranu. Rano i wieczorem przecieram twarz wacikiem nasączonym żelem, potem spryskuje wodą termalną. Nie zapycha, nie podrażnia ale skóra jest wyraźnie oczyszczona, pory zwężone i ogólne "uczucie czystości". Jestem zachwycona!

Skład:  Skład: eau thermale d`Avene 96 %, tensioactifs doux végétaux 0,25 %, conservateur CTAB orthophénylphénol, excipient qsp 100 %. 
Cena ok. 50zł 

  •  Pharmaceris T, Sebo - Almond Peel 10% - mądra pani dermatolog ostatnio wzięła kartkę i rozrysowała mi proces powstawania pryszcza krok po kroku - zaczyna się od tego, że pory się zapychają, blokują , napinają i mamy nieszczęście. Receptą jest niedopuszczenie do blokady porów, przez regularne złuszczanie skóry. Niby logiczne. Pani dermatolog zaproponowała mi 10%kwas migdałowy zawarty w kremie Pharmaceris. Wcześniej ostrzegła mnie że pani farmaceutka będzie próbowała wcisnąć mi na początku 5%, ale mam się nie dać, bo takie stężenie kwasu nie robi zupełnie nic. Wyszłam z pełnym przekonaniem że 10%też nie zrobi nic, bo już nie jeden cudowny krem na trądzik w życiu widziałam, ale spróbuję dla czystego sumienia. W aptece pani farmaceutka próbowała mi wcisnąć 5% żeby "przyzwyczaić skórę do specyfiku", ale się nie dałam. Wyszłam z 10% i rozpoczęłam testy. Krem nakładam codziennie na noc, daje mu się wchłonąć i idę spać. Po 3 tygodniach skóra wyraźnie się wygładziła, napięła i oczyściła. Czasami budzę się rano z lekko zaczerwienioną twarzą czy delikatnym łuszczeniem co jest ponoć niegroźne, a kwas migdałowy polecany jest nawet przy cerze naczynkowej czy delikatnej. Co najważniejsze, od 3 tygodniu nie używam już antybiotyku na trądzik z którym nie rozstawałam się nawet na pół dnia od dwóch lat. Już nie muszę go używać. 
Skład : Aqua, Mandelic Acid, Butylene Glycol, Glycerin, Tromethamine, Isohexadecane, Dicaprylyl Ether, Cyclopentasiloxane, Cetyl Alcohol, Sodium Polyacrylate, Cyclohexasiloxane, Cetearyl Alcohol, Xanthan Gum, Methyl Glucose Sesquistearate, Ceteareth-20, Silica Dimethyl Silylate, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract, Methylparaben, Parfum.

Cena : ok. 35zł 

2.Włosy 

  •  Marc Anthony True Professional, Strictly Curls - kupiłam to serum jakiś czas temu, użyłam raz i rzuciłam w kąt. Nie spodobało mi się że obciąża i skleja włosy. Kiedy jednak skończyło mi się wszystkie olejki do włosów, a miałam zdecydowanie za dużo miesiąca do końca pieniędzy postanowiłam że dam mu jeszcze jedną szansę. Moje włosy chłoną wszystko - jedwab do włosów, oliwę z oliwek, olej silnikowy , paliwo do rakiet kosmicznych itd. więc zawsze specyfików "przed suszeniem" daje dosyć sporo - tego wystarczy kilka kropel. Przy nałożeniu odrobiny do wysokości ucha włosy są błyszczące, śliskie, zregenerowane. Zdecydowanie polecam osobą o włosach przesuszonych, wysokoporowatych, puszących się i zdecydowanie odradzam posiadaczką włosów delikatnych.
Cena : 30zł 

  •  Tangle Teezer - człowiek którzy wymyślił tą szczotkę nie tylko powinien wygrać jakieś "talent show", ten człowiek powinien dostać Nobla w kategorii "jak wstać rano i nie zwariować". A mówię to ja - osoba która po spotkaniu ze szczotką wygląda tak, że mogła by zostać obsadzona w ekonomicznej wersji "Wesela" jako chochoł - zaoszczędziliby na charakteryzacji. Włosy po użyciu tej szczotki są genialne - błyszczące, miękkie, wyglądają na zdrowsze, nie plączą się. Nie wiem jak ten człowiek to zrobił, ale niech robi to dalej!

Cena : 33zł w Multidrogerii

3. Ciało

 

  • Body Shop Masło Waniliowe - masła z Body Shopu są już legendą. Każdy chce je używać, matki opowiadają o nim swoim córką. Od dłuższego czasu czaiłam się na taki zakup, jednak odstraszała mnie cena, która w regularnej sprzedaży zakrawa o namawianie do handlu organami. Jednak od czego są promocje. Wróciłam z moim upolowanym na wyprzedaży sezonowym masłem waniliowym i rozpoczęłam testy. Pachnie genialnie i zapach utrzymuje się na skórze cały dzień, a nawet ubranie nim przesiąka. Świetnie nawilża, wygładza, chroni skórę przed zimnem. Wszystko co o nim mówią to prawda!

Skład: Aqua, Isopropyl Palmitate, Glycine soja, Glycerin, Cyclopentasiloxane, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Orbignya oleifera, Sesamum indicum, Cetearyl Alcohol, Lanolin, Phenoxyethanol, Theobroma cacao, Parfum, Hydrogenated Castor Oil, Methylparaben, Propylparaben, Xanthan Gum, Eugenol, Limonene, Benzyl Alcohol, Disodium EDTA, Tocopherol, Coumarin, Cinnamal, Benzyl Benzoate, Vanilla Planifolia, Sodium Hydroxide, Citronellol, Linalool, Citral, Isoeugenol, Caramel, CI 19140. 

Cena : regularna 69zł  w promocji 39zł

  • Dax Cosmetics, Perfecta SPA, Cukrowy peeling do ciała złuszczająco - wygładzający marcepanowy - mam trochę problem z używaniem peelingów do ciała, bo jestem człowiekiem ceniącym sobie w życiu przyjemności. Ciężko nazwać przyjemnością nacieranie się grudowatą masą a następnie chodzenie w suchej i pościąganej skórze. Na szczęście odkryłam peeling Dax i nie muszę się męczyć! Dzięki niemu przyjemność zaczyna się pod prysznicem - pięknie pachnie marcepanem a do tego ma miłą konsystencje. Po takim zabiegu nie muszę się nawet smarować balsamem, bo genialnie nawilża skórę i zostawia przyjemną , aksamitną warstwę nawilżenia. Jest boski!
Cena : ok. 20zł

sobota, 4 stycznia 2014

Dwururka


Pozornie piątkowy wieczór nie zapowiadał nic druzgocącego. Miał być miły i zakończyć się upragnionym porankiem bez wstawania rano. Nic bardziej mylnego. W piątkowy wieczór ktoś pociągnął za spust dwururki , robiąc spustoszenie w moim mózgu.

Pierwszy strzał 
czyli "Czas na miłość".


Podeszłam sceptycznie, bo film opisany jest jako komedia romantyczna. Z kinowego doświadczenie wiem że najczęściej nie są one ani śmieszne, ani romantyczne za to skutecznie leczą z jednej dolegliwości - bezsenności. W tym przypadku podejrzewam że recenzentowi "komedią romantyczną" wydaje się też "porozmawiaj z nią". "Czas na miłość" jest na pewno śmieszny, ale nie głupim humorem "American Pie", a bardziej błyskotliwym dowcipem " Nietykalnych". Na pewno jest romantyczny ,ale nie historiami z książek mojej babci, a miłością na wszystkich płaszczyznach : kobiety do mężczyzny, rodzica do dziecka, brata do siostry , a nawet człowieka do życia. Film jest przede wszystkim totalnie rozczulający. A ja ostatnio płakałam na "Królu Lwie". Jak każdy normalny człowiek.

Strzał drugi
czyli orzechowy smoothie




Podpatrzyłam go już lata świetlne temu na blogu nissiax83 który regularnie inspiruje mnie do zdrowego i aktywnego trybu życiu. Wczoraj odważyłam się uruchomić mój blender, chociaż z pewną dozą nieśmiałości, gdyż moje ostatnie podboje z tym sprzętem skończyły się efektem które zanegował nawet mój kot. A mój kot wylizuje stary olej z patelni, więc raczej nie szczyci się zbyt wyrafinowanym gustem. 

Do zrobienia smoothie dla jednej osoby  potrzebujemy:
- 2 banany
- 2 duże łyżki naturalnego jogurtu greckiego
- 1 łyżka masła orzechowego (Polecam te ze sklepu z ekożywnością - są z orzeszków ziemnych i tylko je zabierają w składzie. Te do kupienia w hipermarketach nie dość że zrobione są z orzechów arachidowych - gorzej od nich uczula chyba tylko azbest, to w składzie mają jeszcze oleje roślinne, oleje utwardzane, wodę z kibla i Butapren) 
- trochę mleka (w moim przypadku kokosowego, autorka poleca migdałowe)
Całość wrzucamy do blendera i po kilku minutach mamy taką rozkosz w ustach że mruczymy jak w reklamie ciastek Oreo. I jest cudownie. 
Polecam taki zestaw na jesienne wieczory tej zimy. 

piątek, 3 stycznia 2014

z Tutu




Z Mateuszem Kostoniem porozmawialiśmy trochę o życiu, śmierci, przemijaniu, sztukach walki, złamaniach otwartych, jak zrobić szpagat oraz dlaczego nie jestem artystą cyrkowym. Zrobiliśmy też kilka dobrych fot.



mam nadzieje że ciąg dalszy nastąpi...

czwartek, 2 stycznia 2014

Uroczyście postanawiam

Świadoma praw i obowiązków, wynikających z postanowień , uroczyście postanawiam że w nowym roku 2014 będę  pracować i wykształcać w sobie następujące cechy :

Wytrwałość 
( czyli nie będę stosowała argumentów aby nie pójść na trening takich jak : zła pogoda, ból głowy, zmęczenie, nieodpowiednia faza połowu ryb czy nieoczyszczona czakra)

Sumienność 
( czyli rozpocznę stosowanie produktów tak jak mają to zasugerowane na etykiecie - krem po oczy dwa razy dziennie, a nie raz na dwa dni, peeling raz w tygodniu , nie raz w roku)

Rozsądek 
(czyli przestanę kolekcjonować buty i dostawać szału na widok napisu "promocja - 3%")


Uroczyście nie zobowiązuję się do regularnych porządków, prowadzenia kalendarza , notowania moich bieżących inspiracji, niejedzenia słodyczy , byciu skrupulatnym w podejmowanych czynności oraz gaszeniu światła w łazience - to się nigdy nie udało, więc w końcu dorosłam do nie oszukiwania samej siebie.