wtorek, 11 lutego 2014

I love Elie


Nic nie poradzę, mam ewidentną słabość do tego gościa. Ponadprzeciętną. Generalnie cechuję się w dużej skali słabością do przystojnych, opalonych mężczyzn z pasją. Żaden z tych których znałam nie był niestety taki jak Elie Saab. Warszawiak, jak się go dobrze zmotywuje, potrafi doszywać dżety do sukienki na czas, ale myślę że nawet on nie podołałby wydzierganiu z koronki cuda, który doprowadza mnie do wizualnej ekstazy. Elie jest ideałem, gdybym miała nieskończony worek pieniędzy, dżina w lampie, ewentualnie jakiś porządny zawód, pewnie już siedziałabym w samolocie do Paryża, w celu uściśnięcia śniadej dłoni i wybrania jednej z uroczych plątanin tiulu i koronki. Jednak z racji tego że postanowiłam zostać artystą, mogę sobie jedynie pooglądać klika zdjęć z nowej kolekcji. Zapraszam:


oraz moja spędzająca mi sen z powiek faworytka:

poniedziałek, 10 lutego 2014

Hotel Bristol


- Zapraszamy na sesję w Hotelu Bristol - powiedział miły miły, kobiecy głos przez telefon
- W Hotelu Bristol?! W TYM HOTELU BRISTOL?! JEZUSMARIA! Przecież tam wszyscy możni tego kraju pili wódkę! JEZUSMARIA - odparłam z pełnym profesjonalizmem.

Tak, to był ten Hotel Bristol. Nie, żaden możny nie chciał się napić ze mną wódki. A nalegałam.

Foty zrobiła Natalia Świdlicka. Dziękuje i polecam :)




piątek, 7 lutego 2014

usta - usta

Czyli przegląd nowych ulubionych kosmetyków do ust na co dzień
 
1. Rimmel, Lasting Finish Lipstick, 70 Airy Fairy


W ogóle nie używam szminek, za wyjątkiem czerwonej na wyjątkowo uroczyste okazja. Taka okazja nie zdarzyła mi się już dawno. Na co dzień powszedni ograniczam się do lekkich błyszczyków, pomadek ochronnych, albo najlepiej maści witaminowej dostępnej w okolicznych aptekach za cenę 3zł.

Airy Fairy zakupiłam pod wpływem marketingu. Szminka ma opinie podobno do Coca-Coli - każdy próbował i był zachwycona. Oglądając ją za pierwszym razem w sklepie, doszłam do wniosku że brudny, zimny róż może pasuje każdemu, ale raczej nie pasuje mnie. Spasowałam kiedy drugi dzień z rzędu śniła mi się w nocy. 

Lasting Finish Lipstick jest dość tępa w aplikacji, ale ładnie scala się z ustami, nie pozostawiając lepiej, doprowadzającej mnie do szału warstwy. Trzyma się na prawdę długo, nieźle znosi picie kawy czy mycie zębów. Trochę wysusza usta i uwydatnia skórki, ale może zmotywuje mnie tym do nakładania wieczorem balsamu na usta. 

Kolor:


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Skład: RICINUS COMMUNIS (CASTOR) SEED OIL, CANDELILLA CERA/EUPHORBIA CERIFERA (CANDELILLA) WAX/CIRE DE CANDELILLA, OCTYLDODECANOL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, MYRISTYL LACTATE, VP/ HEXADECENE COPOLYMER, OZOKERITE, LANOLIN, CASTOR OIL/IPDI COPOLYMER, MEADOWFOAM ESTOLIDE, MYRISTYL MYRISTATE, SILICA, PARFUM/FRAGRANCE, BENZYL BENZOATE, DI-PPG-3 MYRISTYL ETHER ADIPATE, DIPENTAERYTHRITYL HEXA C5-9 ACID ESTERS, SORBITAN SESQUIOLEATE, TOCOPHEROL, PROPYLPARABEN, CERA CARNAUBA/COPERNICIA CERIFERA (CARNAUBA) WAX/CIRE DE CARNAUBA, ASCORBYL PALMITATE, BENZYL SALICYLATE, BENZYL CINNAMATE, LINALOOL, AQUA/WATER/EAU, CHAMOMILLA RECUTITA (MATRICARIA) FLOWER/ LEAF EXTRACT, CUCUMIS SATIVUS (CUCUMBER)
FRUIT EXTRACT, CINNAMYL ALCOHOL, TIN OXIDE, EUGENOL.[ ( Może zawierać ) /+/-: MICA, IRON OXIDES (CI 77491, CI 77492, CI 77499), TITANIUM DIOXIDE (CI 77891), D&C RED NO. 6 BARIUM LAKE (CI 15850), D&C RED NO. 7 CALCIUM LAKE (CI 15850), FD&C YELLOW NO. 5 ALUMINUM LAKE (CI 19140), FD&C YELLOW NO. 6 ALUMINUM LAKE (CI 15985), D&C RED NO. 27 ALUMINU
M LAKE (CI 45410), D&C RED NO. 33 ALUMINUM LAKE (CI 17200), FD&C BLUE NO. 1 ALUMINUM LAKE (CI 42090), CARMINE (CI 75470)]
 
Efekt:
 


2. Nyx pump it up lip plumper
 
 

Od lat mam fetysz dużych ust. Podejrzewam że mógł to spowodować zakaz oglądania "tomb raider" który nałożyła na mnie moja mama w dzieciństwie. Teraz wszystkie powiększające nowinki łykam jak pelinkan, co jest dość obciążające dla mojego serca i portfela. Dzięki mamo.Spacerując po sklepiej NYX  wypatrzyłam to cudo i nie miałam wątpliwości. Jesteśmy dla siebie stworzeni. Zdecydowałam się na kolor "Lisa", który jest przeźroczysty, ale posiada drobinki optyczne powiększające usta. Kolor jest bardzo dyskretny, a drobinki nienachalne.

Po nałożeniu na usta błyszczy wywołuje delikatne szczypanie, jednak nie powoduje to dyskomfortu. Jest nawet przyjemne. Delikatnie nawilża usta, długo się utrzymuje, a nawet gdy zejdzie usta są delikatnie podrażnione i lepiej ukrwione.


 
Kolor :

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
  
 Efekt:
 


 

czwartek, 6 lutego 2014

Balet - początek



"W balecie najważniejsze jest przeżyć" - zagrzmiał mój pierwszy nauczyciel na moich premierowych zajęciach. Dzisiaj nauczona doświadczeniem wiem, że nie są to puste słowa. Ale co zrobić, żeby przeżyć. Panie i Panowie, zapraszam do poradnika młodego baletmistrza część pierwsza.


1. Strój


Po pierwsze, dobrze byłoby mieć coś na sobie. Nie proponuje od razu tutu, chociaż z doświadczenia wiem że strój baletowy stosowany w praktyce mocno odbiega od tego z naszych wyobrażeń. Po pierwsze i najważniejsze - niech nie krępuje ruchów. Jensy, bluzka z aplikacjami, spodnie z kieszeniami to nie jest to co pokocha nasze ciało w czasie pierwszych lekcji. Polecałabym też ubrania raczej obcisłe, dzięki temu ułatwimy pedagogowi poprawianie naszych błędów (niedoprostowanych kolan, zgarbionych pleców, źle ułożonych rąk). Nie muszą to od razu być hiperdrogie stroje z baletowych sklepów. Na "dzień dobry" wystarczą leginsy i body ze zwykłej sieciówki. Na stopy odpadają dwa skrajne warianty : trampki, adidasy, balerinki z twardą podeszwą powinny odejść z zapomnienie, podobnie jak bose stopy. Musimy czuć podłogę a każda kość w stopie musi pracować. Potrzebujemy także ochrony podczas tarcia nogą po podłodze. Najlepiej sprawdzają się bawełniane skarpetki lub baletki taneczne z naturalnego materiału. Moje propozycje co można zabrać na pierwsze zajęcia:




2. Przygotowanie

Nie jestem wielkim koneserem przygotowywania ducha i ciała do lekcji baletu. Powinno być to tak samo relaksujące wyjście, jak wizyta w klubie fitness. Jeżeli jednak ktoś upiera się na przygotowaniu swojego ciała na to wydarzenia, polecam jako grę wstępną zajęcia z pilatesu. Jest on miksem baletu
i jogi, dlatego dzięki niemu na pewno lepiej poczujemy swoje ciało. Jest wiele filmów instruktażowych z zajęciami pilatesu np:



 


Ponadczasowym i uwielbianym ćwiczeniem na niezbędne w balecie otwarcie bioder jest tzw. "żaba" czyli:

Siadamy na płasko w rozkroku, po czym łączymy stopy. Staramy się dotknąć kolanami do podłogi,
nie odrywając stóp. Dzięki temu następuje rozciągnięcie mięśni ud.


Najważniejszym jest pozytywne podejście do nowego doświadczenia, oraz filozofia, że "wiem" się zawsze zaczyna od  "nie wiem". Życzę samych piruetów!


środa, 5 lutego 2014

Przyszłem



                    "- Czego to o mnie w tej mojej ukochanej Polsce nie mówiono albo nie pisano. Że jestem chłopek-roztropek, prymityw, co nie umie mówić po polsku - przez te "plusy dodatnie i plusy ujemne", że "jestem za, a nawet przeciw". Że jestem tchórz, ubek, który jak się trzy godziny spóźnił na strajk, to go bezpieka przywiozła w motorówce do Stoczni, że ruskie wojska można było wcześniej wyprowadzić z Polski, że jestem oportunista i najgorszy prezydent w historii, bo zacząłem wojnę na górze. Ale tak się stało, że usiadłem do gry w szachy z wielkimi graczami i zawodowcami: Jaruzelskim, Honeckerem i arcymistrzem Breżniewem. Dlaczego padło na mnie, tego akuratnie wiem. Nic nie umiałem, żadnych zasad nie znałem, ale wygrałem. Musiałem się zachowywać jak trener od podnoszenia ciężarów, nie mogłem od razu, za duży ciężar. Ci wszyscy bohaterowie, co to mówią, to głównie ci, co nie byli ze mną na ulicach w grudniu, nie widzieli tragedii, klęski, zabitych, rozpaczy rodzin, nie słyszeli krzyku rannych. Bo ja nigdy nie zapomnę tego, co komuniści zrobili robotnikom. Polscy żołnierze strzelali do polskich robotników z broni wyprodukowanej przez Polaków ze zbrojeniówki."

               Jasne, mogę się teraz zacząć rozwodzić nad powalającym stylem Pana G. Nad błyskotliwymi metaforami którymi opisał Strajk w Stoczni i jego bohatera. Mogę opowiedzieć jak pięknie w tej książce przeplata się nihilizm, cynizm, sarkazm i orgazm, jak miał w zwyczaju mawiać jeden z najbardziej od wczoraj skandalizujących reżyserów.  Ale po co, skoro wszyscy Głowackiego już znają. Wolę zacytować klasyka, że "nie ważne czy przyszłem, ważne czy doszłem". Pan G. jak zwykle do celu.

Z serii polecam:
Janusz Głowacki "Przyszłem, czyli jak pisałem scenariusz o Lechu Wałęsie dla Andrzeja Wajdy"

wtorek, 4 lutego 2014

Jak się ubrac na siłownie?


Siłownia mimo całej setki zalet, ma jedną zasadniczą wadę - jest cała pokryta lustrami. Jest to bardzo nieprzyjemne, zwłaszcza kiedy bywa się tam wieczorem, bez korektora pod oczy, w stanie umysłu który myli zsyp na śmieci z windą. 

Moja polonistka, owiana legendą Mery twierdziła uparcie że życie to sztuka wyboru. Nigdy nie pomyślałabym, że to zdanie przypomni mi się podczas wybierania ciuchów, które i tak zaraz zaleje potem. Niestety lustra wymuszają we mnie stan, w którym albo wyciągnę z szafy rociągnięty dres i za 2tygodnie nabawię się depresji, albo wbrew życiowym standardom posiedzę nas szafą chwilę dłużej. Przez dwa miesiące regularnego chodzenia na siłownie, opanowałam 2 zestawy które regularnie wpadają mi w ręce:


1. T-shirt Nike Just do it - oprócz tego że jest wygodny, długi i z oddychającego materiały ma jedną bonusową zalety - motywuje. Dzięki niemu jakoś znoszę patrzenie w lustro, zwłaszcza pod koniec treningu.

2. Leginsy Go Sport - czarne leginsy są postawą mojej baletowo - fitnesowej garderoby. Te z Go Sportu są z mocnego, grubego materiału który sprawia że podczas robienia przysiadów, osoba rozciągająca się na podłodze nie staje się precyzyjnym badaczem naszych stringów. 

 3. Buty Reebok EasyTone - nie licząc tego, że są wygodnymi i miękkimi butami które nieźle znoszą siłowniowe warunki, dodatkowo wyposażone są w podeszwy, dzięki którym ujędrniają się nasze uda i pośladki. Nie wiem czy to prawda, ale chcę w to wierzyć.


1.Top Decathlon - Król topów! Ma fantastyczny fason, który podkreśla to co warte podkreślenia i ukrywa to co warte ukrycia. Jest super wygodny, nie obciera, ramiączka nie wbijają się w skórę. Dodatkowo ma wbudowany stanik, który podczas ćwiczeń trzyma wszystko na miejscu.

2. Spodnie Bershka - nie podejrzewałabym że zwykła sieciówka z codziennymi rzeczami zrobi tak dobre spodnie treningowe. Te są miękkie, nie krępują ruchów, wewnątrz pokryte są miłym pluszem, który rozgrzewa mięśnie i pozwala utrzymać je w cieple. Nie rozciągają się w praniu.

3. Buty Reebok Easytone
- jak już wspominałam, chcę wierzyć że to działa

Jak widać jestem szalenie konsekwentna w dobrze kolorów. Dominuje szarość z dodatkiem malinowego różu. Róż to dla mnie na siłowni nowy zielony - kolor nadzieii...

poniedziałek, 3 lutego 2014

Coś przedślubnego


               Nie, to nie jest tak że jesteśmy jacyś szczególnie ckliwi i romantyczni. Co to, to nie. Na sesję przedślubną zdecydowaliśmy się z czysto praktycznych powodów - chcieliśmy mieć co zawiesić w salonie nad łóżkiem, bo obraz wieży Eiffla przypomina mi, jak długo nie miałam wakacji. Przy okazji będziemy mieć miłą pamiątkę na starość, dla wnuków, dzieci, rodziców i dziadków. To takie praktyczne!
fot - PDphoto
suknia -Gosia Motas
(tak, to przez nią chciałam wystawić swoją suknię na all i kupić tą z sesji.)